Nową listę unijnych sankcji zaproponowała szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton. Ostateczna decyzja ma zapaść na poniedziałkowym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych. Będą to i Rosjanie i Ukraińcy - powiedział dyplomata dziennikarce RMF FM. Zostaną oni objęci zakazem wjazdu do krajów UE, a ich konta w europejskich bankach zostaną zablokowane. W sumie, od początku kryzysu unijna lista osób objętych unijnymi sankcjami zwiększy się do 65 osób.
Po raz pierwszy na unijnej liście znajdą się firmy. Chodzi o to, żeby odstraszyć inne przedsiębiorstwa, które chciałyby czerpać korzyści z aktualnej polityki Putina wobec Ukrainy.
Dopiero wczorajsza zgoda państw członkowskich na zmianę podstawy prawnej, umożliwia na uderzenie w firmy i w ludzi z bliskiego otoczenia Putina. Do wczoraj rozszerzenie kryteriów prawnych blokowały między innymi Niemcy, wspieranie przez kraje południa Europy. Polska, Wielka Brytania i państwa bałtyckie od dwóch tygodni zabiegały o to, żeby poszerzyć listę o znaczące nazwiska i firmy. Przyjęto ostatecznie kompromisowe rozwiązanie zaproponowane przez Asthton. Nie ma teraz już przeszkód, by rozszerzyć listę - powiedział dyplomata, dodając, że "wyczuwa się gotowość wszystkich krajów UE". Nie będzie jednak decyzji o sankcjach ekonomicznych. Wciąż nie ma na to zgody krajów UE, chociaż Komisja Europejska przygotowała już możliwe opcje tych sankcji.
Także dziś pojawiła się informacja, że Rosja rozszerzyła sankcje przeciwko USA i Kanadzie. Nazwiska tych osób nie zostaną jednak ujawnione - poinformowało MSZ w Moskwie.
Sankcje, ogólnie rzecz biorąc, nie są naszą metodą, ale nieprzyjazne działania zmuszają nas do odpowiedzi. Najnowsze sankcje wprowadzone przez Waszyngton i Ottawę nie są wyjątkiem - oświadczył rzecznik resortu spraw zagranicznych Aleksandr Łukaszewicz. Dodał, że ukarani sankcjami dowiedzą się o tym, "gdy wystąpią o rosyjską wizę".
Przypomnijmy, że w reakcji na politykę Rosji w związku z kryzysem ukraińskim 28 kwietnia Stany Zjednoczone, Unia Europejska i Kanada rozszerzyły sankcje wobec przedstawicieli władz i niektórych firm tego kraju. Wprowadzono zakazy wizowe i zamrożono aktywa. 30 kwietnia szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow zapowiedział, że na razie Moskwa nie będzie podejmować działań odwetowych. Zastrzegł, że Rosja może zmienić zdanie w zależności od tego, jak rozwinie się sytuacja.
Nic nie będziemy robić, żadnych głupich posunięć. Chcemy dać naszym partnerom szansę na uspokojenie się - mówił wówczas Ławrow.