Podczas spotkań cudzoziemcy zgłaszali też zastrzeżenia wobec liczby przyznawanych statusów uchodźcy. Ich zdaniem, procedury są zbyt rygorystyczne. Jednak według rzeczniczki Urzędu Do Spraw Cudzoziemców Ewy Piechoty, w tym zakresie Urząd nie może nic zrobić, musi bowiem stosować się do międzynarodowych konwencji i przepisów prawa.
W miniony wtorek 158 cudzoziemców - Czeczenów i Gruzinów - chciało przedostać się do Strasburga, by zaprotestować tam przeciwko złej sytuacji w ośrodkach dla uchodźców w Polsce. W Legnicy przez kilka godzin okupowali pociąg relacji Wrocław-Drezno. Ostatecznie po sześciu godzinach negocjacji opuścili skład i podstawionymi autobusami zostali przewiezieni do placówek straży granicznej.
Dwudziestu z nich - decyzją sądu - zostało w areszcie deportacyjnym, 16 przewieziono do strzeżonego ośrodka dla cudzoziemców. Reszta trafiła do ośrodka w Dębaku pod Warszawą, gdzie na znak protestu rozpoczęła głodówkę. Początkowo protestujący domagali się umożliwienia im przejazdu do Strasburga, przeprosin od prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wypuszczenia zatrzymanych cudzoziemców. Grozili samobójstwami i samookaleczeniami.
Przedstawiciele Urzędu Do Spraw Cudzoziemców odrzucili postulaty uchodźców jako niemożliwe do realizacji. Poinformowali, że wystąpili do organizacji pozarządowych i Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców o powołanie komisji, która badałaby warunki bytowo-socjalne w podlegających Urzędowi ośrodkach. Obiecali też zwiększenie obsady kadrowej placówek, tak by przebywający w nich cudzoziemcy mieli łatwiejszy dostęp do pracowników socjalnych.