Na placu przed Pałacem Sportu tłum, na którego czele szedł Milinkiewicz, natknął się na kordon oddziałów specjalnych milicji. Demonstranci wznosili okrzyki "Niech żyje Białoruś", powiewali biało-czerwono-białymi flagami. Funkcjonariusze przez megafony wzywali ludzi do rozejścia się. Manifestantów nie dopuszczono na Plac Wolności, gdzie docelowo miał się odbyć wiec.
Rzecznik Milinkiewicza przyznał, że był zaskoczony odzewem na akcję. - To niesamowite wrażenie. Przyszli ludzie, którzy chcą zmian wbrew wszystkim zastraszeniom, pobiciu kandydata opozycji, aresztowaniom ludzi. Atmosfera była niesamowita - powiedział w rozmowie z RMF Paweł Mażejka. Dodał, że takiego niezależnego zgromadzenia nie było na Białorusi od lat.
Z Białorusi nadeszła niepokojąca informacja o pobiciu jednego z opozycyjnych kandydatów na prezydenta, Alaksandra Kazulina. Zaniepokojenie incydentem wyraziła Komisja Europejska.