Wcześniej Polka była najlepsza w swoim półfinale. Od początku trzymała się blisko Bjoergen, a na podbiegu zaatakowała i wyszła na prowadzenie. Potem długi zjazd, zakręty i w końcu finisz, na którym nie dała się już wyprzedzić Norweżce. Pokonała ją o 0,4 sekundy.
Do półfinału Kowalczyk awansowała z drugiego miejsca. Norweżka była wtedy od niej lepsza o 0,1 sekundy. Z kolei w kwalifikacjach do ćwierćfinału Polka miała dopiero 11. rezultat. Wtedy także najszybsza była Bjoergen. Bardzo słabo wypadła natomiast w kwalifikacjach inna Norweżka - Therese Johaug. Zajęła dopiero 27. miejsce i dość szczęśliwie awansowała do ćwierćfinałów. Tam jednak odpadła.
Wczoraj biegaczki rywalizowały na dystansie 3,3 kilometra techniką klasyczną, a kibice mogli zobaczyć kolejną odsłonę pojedynku Kowalczyk z Bjoergen. Norweżka okazała się szybsza o zaledwie 3,9 sekundy, ale po biegu przewaga Polki w klasyfikacji Tour de Ski zmalała do niecałych 18 sekund.
Mimo przegranej w sprincie Kowalczyk pozostaje liderką Tour de Ski, choć jej przewaga nad Bjoergen stopniała już do 4,8 sekundy. Trzecia w klasyfikacji Therese Johaug traci już do Polki około dwóch i pół minuty.
Jutro w Dobbiaco odbędzie się bieg na 15 kilometrów techniką dowolną. Ostatnie dwa biegi zostaną rozegrane w weekend w Val di Fiemme. Najpierw zawodniczki pobiegną na 10 kilometrów stylem klasycznym, a w niedzielę odbędzie się decydujący podbieg pod Alpe Cermis.