To, co jest w materiałach prokuratorskich, jest miażdżące. Można zrobić dwuletni cyrk. I niech oni się tłumaczą. Tam są straszne rzeczy. Wiem, bo byłem przy tym - mówi szef MSZ-etu, na co były minister finansów odpowiada, że Sikorski musi namówić Donalda Tuska. Donald się waha, ale lekko za. Powiedział: niewykluczone. Niech oni, najpierw będzie skarga do sądu na prokuraturę. [...] No tak, bo to jest skandal, k...wa. Skandaliczne. [...] - stwierdza Sikorski. Rostowski odpowiada, że "w takim przypadku (Antoni Macierewicz - przyp. red.) powinien iść za to do więzienia. [...] Wtedy to powinien za to pójść do więzienia, że ujawniał dokumenty", a Sikorski dorzuca: Ta. Agenturę.
Chwilę później Radosław Sikorski wspomina o operacji ZEN, którą - jak mówi - Macierewicz ujawnił. To była operacja, nadzorowałem ją osobiście, zlokalizowania Al-Zawahiriego (szef Al Kaidy, następca Osamy bin Ladena - przyp. red.). [...] My daliśmy tylko kasę na drobne wydatki, 20 tys. dolarów. I to, co oni chcieli od nas, Afgańczycy, że my zaświadczymy, przypilnujemy, że jak oni wystawią Al-Zawahiriego, to Amerykanie na pewno im wypłacą nagrodę - wyjaśnia Sikorski. Jak dodaje, "chodziło tylko o to, żeby podać współrzędne, potem Amerykanie przypier...lili i potem albo jest ZEN, albo nie ma". Relacjonuje, że dwie próby się nie powiodły. I miała być trzecia próba i jakby ta nie wyszła, to OK, kończymy operację. I ten skur...syn ujawnił operację - kończy opowieść.
Wątek afgański przechodzi następnie w znaną już rozmowę o relacjach polsko-amerykańskich. Szef polskiej dyplomacji mówi w niej m.in. o szkodliwym dla Polski sojuszu z USA i fałszywym poczuciu bezpieczeństwa.