Sprawa jest tajemnicza. Pytany o odnalezione akta asystent likwidatora WSI, Piotr Bączek potwierdził jedynie, że natrafiono na „jakieś” akta: 1000 jednostek archiwalnych nadal jest w archiwum WSI. Nie można dokładnie sprecyzować co to są za dokumenty.
W to, że znalezione teczki mogą świadczyć, że doszło do złamania prawa wątpi członek speckomisji Paweł Graś: Byłoby to takim najprostszym sposobem podłożenia się przez byłe szefostwo WSI pod odpowiedzialność karną, którą powinien zainteresować się prokurator. Na razie, jak ustalił reporter RMF, minister likwidator Antoni Macierewicz nie skierował jeszcze sprawy do prokuratury.