W gotowości, by pomóc Japonii, czeka około 450 amerykańskich ekspertów wojskowych, którzy specjalizują się w zagrożeniach nuklearnych - poinformował dowódca sił amerykańskich na Pacyfiku, admirał Robert Willard. Podkreślił przy tym, że jest "ostrożnie optymistyczny" w sprawie zagrożenia, jakie stanowią instalacje w elektrowniach atomowych Japonii.
Według Willarda, siły amerykańskie w Japonii dysponują sprzętem do wykrywania promieniowania radioaktywnego zarówno na pokładzie samolotów, jak i śmigłowców, oraz do użytku wojsk lądowych. Jak dotąd do dotkniętego kryzysem nuklearnym kraju USA wysłały dziewięciu specjalistów od zagrożeń nuklearnych. Mają oni ocenić ryzyko skażenia radioaktywnego i ewentualną potrzebę przysłania tam kolejnych posiłków.
Admirał dodał, że amerykański samolot bezzałogowy Global Hawk przelatuje nad centralą elektrowni atomowej Fukushima, fotografując reaktory oraz robiąc zdjęcia w podczerwieni, by ocenić emisję ciepła. Informacje zebrane przez Global Hawk są następnie przekazywane Japończykom, by "mogli zebrać jak największą ilość precyzyjnych danych na temat stanu reaktorów".