Leszek Świętczak twierdzi, że przy sprzedaży majątku stoczni miały miejsce poważne nieprawidłowości. Według niego, po zaniżonych cenach sprzedawano majątek spółkom, założonym przez byłych dyrektorów stoczni. Zaznacza, że nazwiska przekaże organom ścigania, ale fakty te można sprawdzić. Od dłuższego czasu docierały do nas informacje o tym, że dzieją się nieprawidłowości w stoczni Gdynia, polegające na uwłaszczaniu się byłych dyrektorów i byłych prezesów z majątku stoczni - mówi:
To właśnie on zawiadomił posła PiS Zbigniewa Kozaka o nieprawidłowościach, a ten powiadomił o sprawie CBA. Dlaczego zdecydował się właśnie na Biuro Mariusza Kamińskiego? Wielokrotnie powiadamiałem prokuraturę, pisałem też sporo interpelacji i to wszystko jak grochem o ścianę, żadnego efektu - wyjaśnia:
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk nie przypomina sobie takiej sprawy. Zastrzega jednak, że precyzyjnej odpowiedzi prokuratura udzieli dopiero w poniedziałek.
Opozycyjni wicemarszałkowie Sejmu, którzy dostali dokumenty z CBA - Jerzy Szmajdziński i Krzysztof Putra - określają materiał jako mocny. Ciężar gatunkowy tego jest - używając języka bokserskiego - ciężki - mówi Krzysztof Putra z PiS:
Jerzy Szmajdziński z SLD dodaje, że sprawa stoczniowa jest zdecydowanie mocniejsza niż afera hazardowa i nie ma tu mowy o prowokacji CBA. Przyznaje, że w materiałach znalazły się i analiza sytuacji, i stenogramy:
Marszałkowie milczą o szczegółach, zasłaniając się tajemnicą, ale ich opis sytuacji zrobił wrażenie na Jarosławie Gowinie z PO. Jego zdaniem, jeśli potwierdzą się informacje, że doszło do złamania prawa w Ministerstwie Skarbu czy innych instytucjach państwowych, to rekonstrukcja rządu powinna być głębsza:
Wszyscy też zgodnie podkreślają, że gdyby sprawa nie była bardzo poważna, to szef Kancelarii Premiera Tomasz Arabski nie skierowałby doniesienia do prokuratury.