Informatorzy dziennika twierdzą nieoficjalnie, że zwierzchnicy pułkownika negatywnie oceniają jego pracę przy sprawie Nangar Khel. Prokurator miał kilkakrotnie wprowadzić swoich przełożonych w błąd mówiąc, że zgromadzone przez niego dowody są na tyle mocne, by utrzymać oskarżenie o ludobójstwo. Według informatora gazety, prokuratura aż tak mocnych dowodów nie ma.
"Rzeczpospolita" przypomina, że pułkownik Rzepa podpisał się pod zarzutami przeciwko żołnierzom i wnioskiem o ich zatrzymanie; był głównym prowadzącym śledztwo w sprawie ostrzelania afgańskiej wioski; prowadził prawie wszystkie przesłuchania i miał największą wiedzę o dowodach zgromadzonych w trakcie postępowania.
W listopadzie ubiegłego roku Żandarmeria Wojskowa zatrzymała siedmiu żołnierzy z jednostki w Bielsku-Białej. Sześciu z nich prokuratura oskarża o zbrodnię wojenną; na jednym ciąży zarzut ostrzelania niebronionego obiektu cywilnego.