Miasto twierdzi, że żądania pani Krzywdy są bezzasadne i nie chce z nią negocjować. Stąd wojna na dokumenty. Nie chciałabym pójść na tą wojnę. Chcieliśmy się dogadać, ale skoro miasto nas ignoruje, musi się to tak skończyć - mówi kobieta:
Michał Janicki z biura Euro 2012 przedstawia natomiast pisma, które przeczą słowom wrocławianki. Nie możemy zająć się problemem, który nie istnieje. (…) Jesteśmy uznani za właściciela tej działki - mówi:
Prawnicy Danuty Krzywdy zapowiadają jednak, że zasypią sądy pozwami.