Skulich zauważa, że sytuacja jest już opanowana, ale nie oznacza to, że skończyło się zagrożenie. Wysoka woda na Odrze i Warcie dopiero w przyszłym tygodniu dotrze do Zalewu Szczecińskiego. W tej chwili jest ona groźna nie tyle ze względu na swoją wysokość, ale czas, w którym się w niej utrzymuje. Ten czas przekłada się na długość oddziaływania wody na wały, nasiąkanie wałów, które nawet przy małym pęknięciu mogłyby nie uchronić nas przed kolejnymi katastrofami - mówi Skulich.
Według zastępcy komendanta głównego Straży Pożarnej nie ma potrzeby wprowadzania obecnie stanu wyjątkowego w Polsce. Żadna okoliczność czy korzyść wynikająca ze skorzystania z tej możliwości nie miałaby związku z rzeczywistą działalnością służb podczas powodzi. Nie zyskalibyśmy nic ponad to, co już mieliśmy - twierdzi Skulich. Według niego przymusowa ewakuacja osób nie byłaby dobrym wyjściem. Mielibyśmy wyciągać ich siłą z domów, bić się z nimi i szarpać? Wołać na pomoc wojsko z karabinami? Mielibyśmy jeszcze gorszy koszmar - podkreśla generał.