Ryzyko korzystnego dla J&S wyroku jest spore, ponieważ wojewódzki sąd administracyjny uchylił w grudniu decyzję ministra a także Agencji Rezerw Materiałowych i stwierdził, że uchylone decyzje nie podlegają wykonaniu. Obie strony wniosą jednak skargi kasacyjne. Oznacza to, że w sprawie wypowie się już ostatecznie NSA.
Nie obawiamy się zwrotu kary firmie J&S Energy - mówią urzędnicy ministerstwa gospodarki. Dyrektor biura prawnego ministerstwa Ryszar Taradejna tłumaczy, że w najgorszym wypadku sąd każe karę naliczyć od nowa: Wówczas może się okazać, że ta kara będzie zarówno niższa. Może się też okazać, że będzie wyższa.
Problem jednak polega na tym, że w tej sytuacji budżet będzie musiał oddać pieniądze wraz z odsetkami, czyli dodatkowo 57 milionów złotych, a dopiero później firma ewentualnie zapłaci nową karę. Z kolei J&S wierzy, że kara zupełnie zostanie oddana.
Dodatkowo firma liczy na wygraną w innym postępowaniu, a mianowicie w arbitrażu jaki wytoczyła rządowi polskiemu spółka matka J&S Mercuria: Podnosimy tutaj zarzut, że J&S Energy jest przedmiotem dyskryminacyjnego i nierównego traktowania w Rzeczpospolitej Polskiej, co wywiera wpływ bezpośredni na inwestycje Mercuria Energy Grup - tłumaczy przedstawicielka Merkurii, Tamara Surman.
Według naszych informacji Mercuria walczy o 700 milionów złotych za tę rzekomą dyskryminację. Jeśli zsumujemy ewentualne przegrane wyjdzie nam kwota 2,5 miliarda jakie Polska może stracić na tym konflikcie.