Separatyści w Donbasie coraz mocniej odcinają się od Ukrainy. Najpierw wprowadzili własne paszporty uznane przez Rosję, potem pojawił się rosyjski rubel, a teraz ogłaszają, że mają swoją granicę.
Coraz bardziej oddalają się od Ukrainy. Te terytoria mają coraz więcej formalnych cech państwa. Nieuznanego, ale państwa - komentuje rosyjski politolog Siergiej Michiejew.
Zdaniem ukraińskich ekspertów nie ma wątpliwości, że separatyści wykonują polecenia Kremla, a to może oznaczać, że Rosja przygotowuje się do uznania niepodległości oderwanej przez separatystów części Donbasu. Zaostrzenie sytuacji ma związek z fiaskiem porozumień z Mińska. Ustaleń nie wypełnia ani Ukraina, ani separatyści z Ługańska i Doniecka.
Najgorszy scenariusz dla Ukrainy, to gra zastosowana wcześniej wobec Gruzji. Po wojnie 2008 roku Rosja uznała niepodległość Abchazji i Osetii Południowej. Niepodległości tych oderwanych od Gruzji regionów nie uznaje żadne poważne państwo, ale nie przeszkadza to Rosji budować tam wojskowe bazy i kontynuować obecność wojskową.
(az)