Słowa te spotkały się z krytyką ze strony wicepremiera Schetyny. Tej wypowiedzi nie rozumiem. Ona opisuje może stan emocji ministra Czumy, natomiast nie rzeczywistą sytuację - stwierdził w rozmowie z reporterką RMF FM Grzegorz Schetyna. Jak dodał, to sprawa zamknięta, która nie ma żadnego wpływu na nasze stosunki z rządem pakistańskim.
Wpadkę zaliczył również Radosław Sikorski. Szef polskiej dyplomacji zapowiedział wczoraj szybkie wystawienie listów gończych za bandytami w Pakistanie, mimo że Polska nie ma umowy ekstradycyjnej z Islamabadem. Zdaniem Schetyny tego typu porozumienie powinno zostać podpisane jak najszybciej: Być może ta tragiczna historia spowoduje, ze ta umowa zostanie podpisana właśnie teraz. Wszystko zależy od rozmów rządu, a przede wszystkim ministra sprawiedliwości z pakistańskim rządem – z tym samym, w którym według Andrzeja Czumy są ludzie współpracujący z bandytami.
Dokładnie nie wiadomo, po co szef polskiej dyplomacji wspominał o listach gończych, mających pomóc w schwytaniu zabójców polskiego geologa - tak pakistański dziennik „Dawn” komentuje wypowiedź Sikorskiego.
Brak umowy ekstradycyjnej z Pakistanem nie jest kluczową sprawą w ściganiu zabójców geologa - stwierdził Czuma. Minister sprawiedliwości polemizuje z opinią Grzegorza Schetyny. Czuma zasugerował, że wystawiając listy gończe i nakazy aresztowania raczej nie chodzi nam o ściganie talibów z tymi dokumentami w rękach po górach pogranicza afgańsko-pakistańskiego. To nie ma znaczenia, czy będziemy poszukiwali sprawców morderstwa naszego rodaka w Pakistanie czy w Australii - zaznaczył.
Bardziej niż na pakistański wymiar sprawiedliwości Czuma liczy na międzynarodowy nacisk na Islamabad. Jak mówi, nawet bez umów prawnych nasze listy gończe nie powinny być w Pakistanie świstkiem papieru. To nie będzie nigdy świstek papieru, bo rzecz będzie upowszechniona przez służby ścigania wszystkich cywilizowanych krajów, które są powiązane międzynarodowym ściganiem przestępców, a w szczególności terrorystów - powiedział.
Czuma przyznał, że operację ścigania talibów przez naszą prokuraturę jest pionierska i może potrwać wiele lat. Dodał tajemniczo, że dowódcy band talibańskich mają rodziny studiujące na zachodnich uczelniach. Jednak nie chciał wyjaśnić, jaki to może mieć związek ze złapaniem polskiego inżyniera.