Na początku nie miałem nawet butów. Mój przyjaciel, który również był Węgrem, posiadał dwie pary, a więc jedną mi dał, ale musiałem zrobić w tych butach dziury na palce, bo były o trzy numery za małe - wspomina teraz w wywiadzie pan Sarkozy:
Artysta i malarz cieszy się, że dzięki jego synowi, który został prezydentem, węgierski arystokratyczny ród Sarkozych odnalazł swój dawny blask. Nicolas nie powinien zapominać, że jest w połowie Węgrem - podkreśla ojciec gospodarza Pałacu Elizejskiego:
Paryski komentatorzy ironizują jednak, że… chyba już dawno o tym zapomniał.