Kierowca pochodzenia arabskiego - nazywany przez niektórych komentatorów współczesnym Zorro, który walczy o niezależny wymiar sprawiedliwości - twierdzi, że syn prezydenta Francji uderzył skuterem w jego samochód i uciekł z miejsca wypadku. Mimo zeznań świadka, sąd pierwszej instancji nie tylko uniewinnił Jeana Sarkozy’ego, ale też skazał kierowcę na dwa tysiące euro grzywny za… bezpodstawne oskarżenia.
Mężczyzna podejrzewa, że padł ofiarą presji politycznych z Pałacu Elizejskiego. Nie dał jednak za wygraną i dzięki anonimowym datkom wynajął dobrego adwokata, po czym odwołał się do sądu apelacyjnego. Wyrok w sprawie: kierowca kontra syn prezydenta - w przyszłym miesiącu.