Paradoksalnie jednak część prawicowych posłów i senatorów zagłosowała nie tyle przeciwko reformie konstytucji, ile skorzystała po prostu z okazji, żeby wyrazić swoje niezadowolenie z zapowiedzianych przez prezydenta ostrych cięc budżetowych. W wielu małych miastach zlikwidowane zostaną m.in. szpitale, sądy i bazy wojskowe, a liczba nauczycieli w szkołach zostanie zmniejszona. Prawicowi posłowie coraz bardziej się boją, ze strąca z tego powodu poparcie wyborców.
Przyjęta reforma francuskiej konstytucji zakłada również między innymi zwiększenie uprawnień prezydenta i parlamentu. Ten ostatni będzie mógł na przykład sprzeciwić się planowanym interwencjom armii zagranicą. Szef państwa natomiast zyska m.in. na wzór amerykański, prawo przemawiania w parlamencie.