Zrozpaczeni podróżni usłyszeli, że ich bagaż dotrze dopiero po kilku lub kilkunastu dniach.
Sky Europe przyznaje się do winy i wyjaśnia, że winę ponosi pilot samolotu. Kapitan zatankował do pełna, a przy obecnych temperaturach i długości pasa startowego w Krakowie udźwig samolotu jest troszeczkę niższy, stąd nie wszystkie bagaże mogły zostać zabrane - powiedział RMF Eryk Kłopotowski, przedstawiciel Sky Europe.
Po naszej interwencji okazało się, że bagaże dotrą do Dublina najpóźniej jutro rano.