Według miejskich urzędników, sporządzony przed laty akt darowizny nie określa dokładnie, o którą ziemię chodzi. Nie są ściśle określone granice tej działki - tłumaczy Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Gdańska. I dodaje, że dopiero w ostatnich miesiącach geodeci dokładnie wytyczyli działkę, tyle że ma ona teraz zupełnie inny numer niż ta, którą SLD-owski wojewoda podarował Kościołowi.
Teraz to sąd musi rozstrzygnąć, kto ma tu rację, i potrwa to zapewne wiele miesięcy.