Według Rzepy trzeba poczekać na odczyty wszystkich skrzynek, bo prokuratorzy, ale także członkowie komisji badającej przyczyny katastrofy nie chcą powtórzyć sytuacji z czerwca, gdy opublikowano rosyjski stenogram rozmów w kokpicie tupolewa. Interpretacjom nie było końca, także rozmaitym wersjom w zależności od eksperta - od wersji o brawurze pilotów, po błędy rosyjskich kontrolerów.
Teraz śledczy nie chcą ujawniać wiedzy o parametrach lotu wyrywkowo. Chcą poczekać, aż materiał będzie kompletny i zawierał dane ze wszystkich rejestratorów samolotu. Uzyska się pełny obraz tego, jak zachowywał się samolot, jakie były działania pilotów w czasie lotu, jak również jakie słowa padały w kokpicie. To wszystko będzie możliwe dopiero po zsynchronizowaniu zapisów wszystkich rejestratorów - mówi Rzepa.
To może jeszcze potrwać wiele tygodni. Najwięcej kłopotów sprawia teraz odczytanie rejestratora głosów. Eksperci z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych nie mogą zidentyfikować w pełni trzech głosów. Nie mają wystarczająco dużo materiału porównawczego.