Problem polega na tym, że nawet gdyby taki przepis powstał, to byłby martwy. Bo nie ma testerów, które w czasie kontroli pozwalają udowodnić, że ktoś zażywał dopalacze. Skład chemiczny dopalaczy jest różny i w związku z tym przygotowanie jednolitego testera jest utrudnione. A po drugie bardzo duża część tych substancji bardzo szybko rozkłada się w organizmie, co utrudnia przeprowadzenie specjalistycznych badań w szpitalu - przyznaje minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski.
Oficjalnie prace nad stworzeniem przepisów cały czas trwają, a policja analizuje wszystkie możliwości. Wygląda jednak na to, że rząd zaczyna wycofywać się rakiem z tego pomysłu i kierowcy prowadzący pod wpływem dopalaczy pozostaną bezkarni.