Pułkownik Edmund Klich, przedstawiciel Polski akredytowany przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym, informował niedawno, że MAK przygotowuje się do przekazania dwóch dokumentów dotyczących samolotu: instrukcji technicznej i instrukcji użytkowania w locie. Obie znajdowały się na pokładzie rozbitej maszyny. Nie wiadomo natomiast, czy wśród materiałów będzie książka eksploatacyjna samolotu. Zawiera ona zapis przeglądów i napraw maszyny. Wiceprzewodniczący MAK Oleg Jermołow powiedział w zeszłym miesiącu, że książka pozostanie w siedzibie MAK tam do końca badań.
Dokumenty z Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego trafią do Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego w Warszawie. Komisja ta niezależnie od Rosjan oraz prokuratur obu krajów wyjaśnia przyczyny i okoliczności katastrofy polskiego samolotu. Jej pracami kieruje minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller.
W lipcu Klich wystosował pismo do władz Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, w którym zwrócił się o udostępnienie materiałów z postępowania MAK. W sierpniu ponowił swój wniosek. Prosił m.in. o dokumentację lotniska w Smoleńsku, raport z oblotów technicznych tego lotniska, zapis rozmów z wieży kontroli lotów w dniu katastrofy i protokoły przesłuchań świadków.
Odpowiadając na pierwsze z pism Klicha, Międzypaństwowy Komitet Lotniczy wyjaśnił, że nie wszystko może udostępnić, bo lotnisko w Smoleńsku jest obiektem wojskowym.