Marionetkowy parlament, fasadowa konstytucja, sądy działające na zamówienie i władza sama naznaczająca następców – takie rzeczy nie śniły się nawet Stalinowi – komentuje Kowaliow, przytaczając wyniki wyborów w Czeczenii, gdzie przy blisko stuprocentowej frekwencji, blisko sto procent głosów padło na proputinowską Jedną Rosję.
Obecnych władców Rosji porównuje do tych, którzy kiedyś zaprzeczali paktowi Ribbentrop-Mołowtow czy zabiciu polskich oficerów w Katyniu. A teraz Wy - historia się powtarza - pisze.
Listu Kowaliowa - oczywiście - nie opublikowała ani rządowa prasa, ani telewizja.