Powodem tak radykalnych działań jest przypadek z Jekaterynburga, gdzie 23 osoby trafiły do szpitala z podejrzeniem świńskiej grypy. Trójka uczniów wróciła z Wielkiej Brytanii z kursu językowego i prawdopodobnie zaraziła krewnych, lekarza i pielęgniarkę. Sprawą już zajmuje się prokuratura.
Należy zbadać działania organizatorów wyjazdu, którzy mając informacje o sytuacji i chorobie dzieci nie zrobili nic, by zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa - powiedział Oniszczenko. Prasa podkreśla, że główny lekarz sanitarny nie ma prawa blokowania wyjazdów dzieci, może tylko namawiać do pozostania w domu.