Prokurator Wełna sugerował, że kierownictwo prokuratury kierowało śledztwa na poboczne tory. Krytykował swych szefów za to, że zlecali czasochłonne analizy. Jak pisał, "ich przydatność dla efektywnego wykorzystania w procesie jest co najmniej dyskusyjna". Przydatne były za to do niszczenia politycznych przeciwników. Dotyczy to spraw, gdzie pojawiali się politycy lewicy, m.in. Jacek Piechota, Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy, Józef Oleksy czy brat Leszka Millera.
Wg naszych informacji, prokuratorzy ze specjalnego zespołu ds. mafii paliwowej większość czasu poświęcali na opracowywanie tych analiz. I tak np. do jednego z prokuratorów dzwonił przełożony i prosił, by zebrać wszelkie wątki, w których występował Jacek Piechota. Śledczy zostawiał swoją pracę, by przez kilka dni analizować dziesiątki tomów ze śledztwa, szukając materiałów związanych z tym liderem lewicy.
Marek Wełna zasłynął jako zaciekły wróg tzw. mafii paliwowych. Odkrył między innymi, że w praniu pieniędzy z przestępstw paliwowych brali udział wojskowi, a mafia miesza paliwa m.in. w bazach wynajmowanych od armii. Po rezygnacji jego kariera załamała się, przestał kierować zespołem, a później w ogóle odsunięto go od śledztwa w sprawie mafii paliwowej.