Progi ostrożnościowe wyznaczają poziomy zadłużenia państwa, których przekroczenie oznaczałoby konieczność bardzo drastycznego zaciskania pasa. W takim wypadku czekałoby nas zamrożenie emerytur, cięcia wydatków na edukację czy służbę zdrowia.
Ministerstwo robi więc, co może, by przynajmniej na papierze obniżyć dług. A to niepokojąca praktyka. Częste zmiany w metodologii liczenia długu publicznego oczywiście budzą obawy, że jest to - powiedzmy - zabawa statystyką. No ,może nie zabawa, a gra - po to tylko, by uniknąć przekroczenia pewnych krytycznych poziomów - ocenia ekonomista Piotr Bielski.
Przypomnijmy, że ministerstwo próbowało już obniżać dług publiczny na papierze. W tym celu wyłączyło z niego fundusz drogowy. Między innymi temu samemu służyła też niedawna reforma emerytalna i ograniczenie OFE.
Teraz natomiast mówi się, że wśród propozycji może pojawić się zmiana wybierania kursu walut do obliczeń. Obecnie dług publiczny obliczany jest na podstawie kursu euro z 31 grudnia. Ministerstwo chce natomiast brać pod uwagę kurs średnioroczny. Pojawił się też inny pomysł: by tzw. prefinansowanie potrzeb pożyczkowych - czyli wyprzedzające pożyczanie pieniędzy - wliczać do długu na rok, w którym te pieniądze zostaną wykorzystane, a nie wtedy, gdy je pożyczono.
Na razie Ministerstwo Finansów odmówiło komentarza w tej sprawie.