Podczas wspólnej konferencji prasowej w Moskwie z francuskim premierem Francois Fillonem ustosunkował się do przecieków dokumentów dyplomatycznych, które kwestionują demokrację w Rosji i przedstawiają ten kraj skorumpowany. Informacja rozpowszechniona przez znany portal internetowy WikiLeaks. Sądzi pan, że amerykańskie służby dyplomatyczne są kryształowo czystym źródłem informacji? Tak pan sądzi? - pytał retorycznie Putin francuskiego dziennikarza.
U nas na wsi powiadają: jak ryczy krowa, to zawsze cudza, a nie nasza (polski odpowiednik: przyganiał kocioł garnkowi). Chciałbym w ten sposób odbić piłeczkę do naszych amerykańskich kolegów - dodał rosyjski premier.
Natomiast premier Francji oświadczył, że nie zamierza odnosić się do dokumentów, które zostały wykradzione.