Jak stwierdził Marcin Szyndler z Komendy Stołecznej Policji, te zarzuty udało się postawić, bo nowa ustawa m.in. przewiduje, że pracowników ochrony traktuje się jak funkcjonariuszy publicznych.
Osoby będące kibicami Lechii Gdańsk przełamały opór pracowników ochrony przy wejściu i weszły na stadion bez biletów. Po meczu zostały rozpoznane i przy wyjściu, podczas zatrzymania, dwie z tych osób zaatakowały i naruszyły nietykalność cielesną pracowników ochrony - zaznaczył funkcjonariusz.
W tym zajściu policja nie brała udziału. Dokonała tylko zatrzymania podejrzanych doprowadzonych przez ochronę. Pseudokibice mogą teraz trafić za kratki nawet na pięć lat.