Mariusz Z. to nie bandzior – mówią w zakładzie karnym, w którym odsiaduje wyrok za spowodowane wypadku samochodowego. To inteligentny człowiek z wyższy wykształceniem i wzorowy więzień. Trzydniową przepustkę dostał w nagrodę za pomoc niepełnosprawnym.
Nikt nie wie jednak, gdzie się wybrał. Wiadomo tylko, że był w Tatrach – mówi ratownik dyżurny TOPR Łukasz Wiercioch: Jedynym punktem zaczepienia, który mamy, to jest wykaz zarejestrowanych połączeń. Sygnał komórki, niektóre logowania z jego telefonu są m.in. z Kasprowego Wierchu. Na podstawie tych wykazów zawężono rejon poszukiwań. To jednak i tak olbrzymi teren.
Od chwili zaginięcia mężczyzny w Tatrach spadło ponad pół metra śniegu, a silny wiatr utworzył potężne zaspy. W ciągu jednego dnia zagrożenie lawinowe zwiększyło się z pierwszego do trzeciego stopnia.