Ekonomista Rafał Antczak uważa, że jeśli kryzys potrwa trochę dłużej przychody ze sprzedaży majątku nie wystarczą i w 2011 r. trzeba będzie podnosić podatki - i VAT, i PIT. Wybór jest po prostu, mówiąc wprost, między dżumą a cholerą. Wielkiego wyjścia nie mamy - stwierdza. Posłuchaj relacji reporterki RMF FM Agnieszki Witkowicz:
Zresztą rządowi zmniejszenie tej dziury politycznie się nie opłaca, bo na to - jak podkreśla dziennikarz RMF FM Konrad Piasecki - gabinet Donalda Tuska potrzebowałby straceńczej odwagi albo politycznej zgody, najlepiej z prezydentem. Nad tą budżetową dziurą wisi bowiem cień przyszłorocznych wyborów prezydenckich i obawa, by niepopularnymi decyzjami nie pogrążyć szans swojego kandydata. Rząd więc jednym tchem mówi o gigantycznej dziurze i o tym, że nie podwyższy żadnych podatków, będzie waloryzował renty, emerytury czy płace nauczycieli. A że nielogiczne? Trudno...