Ona również, zdaniem prokuratorów, może mieć dużo informacji na temat kradzieży. Polscy śledczy chcą, by przy przesłuchaniach był polski prokurator. Wniosek jest już gotowy, trwa jego tłumaczenie. W przyszłym tygodniu powinien już być wysłany.
Krakowski sąd przedłużył dziś areszt dla Andersa Högströma. Szwed pozostanie w areszcie do 9 września. O przedłużenie wystąpiła krakowska prokuratura, która obawiała się matactwa ze strony Högströma i ryzyka ucieczki.
Szwedowi postawiono zarzut nakłaniania dwóch Polaków do kradzieży napisu "Arbeit macht frei", będącego zabytkiem i dobrem o szczególnym znaczeniu dla kultury. Mężczyzna nie przyznał się do winy i przedstawił własną wersję wydarzeń, która jest weryfikowana przez prokuraturę. Grozi mu kara od roku do 10 lat więzienia. Prokuratura wyraziła zgodę na podawanie jego danych.
Högström został zatrzymany w lutym w Sztokholmie i umieszczony w areszcie. W kwietniu wydano go Polsce.
Do kradzieży napisu doszło 18 grudnia 2009 roku. Napis odnaleziono 70 godzin później we wsi koło Torunia. Sprawcy kradzieży, zatrzymani w tym samym czasie, pocięli go wcześniej na trzy części.
Z ustaleń prokuratury wynika, że pięciu Polaków - wśród których znajdowali się wykonawcy i pośrednicy - działało na zlecenie pośrednika ze Szwecji. W prowadzonym przez polską prokuraturę śledztwie wątek trzech bezpośrednich sprawców kradzieży został wyłączony ze śledztwa i zakończony aktem oskarżenia. Oskarżeni przyznali się do winy, złożyli wnioski o dobrowolne poddanie się karze i zostali 18 marca skazani przez sąd na kary od półtora roku do dwóch i pół roku pozbawienia wolności i nawiązki pieniężne. Wyrok został wydany bez przeprowadzania procesu. Jest prawomocny.
Aktem oskarżenia nie zostali objęci pozostali podejrzani - Andrzej S. i Marcin A. Obaj kontaktowali się z podejrzanym o zlecenie kradzieży Andersem Högströmem, dlatego prokuratura uznała, że bez przesłuchania Szweda materiał dowodowy przeciwko nim będzie niepełny.