Sąd uznał decyzję o zawieszeniu Rońdy za bezprawną i naruszającą jego dobra osobiste. Nakazał przeprosić profesora w kilku dziennikach.
O dobre imię nauczyciela akademickiego przed sądem walczyła mecenas Małgorzata Wassermann.
Przypomnijmy, że chodzi o komentarz Rońdy na antenie TVP1 odnośnie przyczyn katastrofy smoleńskiej. Mówił on m.in., że jego zdaniem piloci prezydenckiego samolotu nie zeszli poniżej wysokości 100 m. Dodał, że swoją wiedzę opiera na dokumencie z Rosji.
Później na antenie TV Trwam profesor stwierdził, że nie mówił wtedy prawdy i tylko "blefował". Oni niestety zeszli poniżej 100 metrów. Ja w wywiadzie trochę zagrałem - mówił.
Po medialnej burzy wywołanej jego wypowiedzią Rońda zrezygnował z funkcji przewodniczącego Komitetu Naukowego Konferencji Smoleńskiej 2013. Przyznaję się do błędu i gotów jestem ponieść tego konsekwencje - oświadczył wówczas.
(mal)