Belgijscy dżihadyści chcieli ponownie - tak jak w listopadzie 2015 roku - zaatakować Paryż. Plany musieli jednak zmienić w związku z aresztowaniami kluczowych podejrzanych w Brukseli.
To dodatkowy dowód na bardzo wysoki poziom zagrożenia w całej Europie i oczywiście przede wszystkim we Francji - oświadczył Valls, który przebywa w stolicy Algierii.
Nie zmniejszymy naszej czujności - zapewnił premier. To także oznacza, że zagrożenie istnieje i że musimy być zmobilizowani - podkreślił. Jak dodał, dzięki trwającym śledztwom "dowiemy się więcej" na ten temat, a "na tym etapie dalsze spekulacje nie są potrzebne".
Agencja Associated Press wskazuje, że komunikat belgijskiej prokuratury potwierdza to, co już wcześniej podejrzewano: seria obław i aresztowań w Brukseli, w tym schwytanie koordynatora listopadowych zamachów w Paryżu Salaha Abdeslama, popchnęła terrorystów do działania.
Dotychczasowe śledztwo wskazuje na bliskie związki między komórką stojącą za atakami w Brukseli a grupą, która na jesieni przeprowadziła ataki we francuskiej stolicy. W atakach z 22 marca w Brukseli zginęły 32 osoby. W listopadowych zamachach w Paryżu śmierć poniosło 130 osób.
(az)