Ministerstwo pracy twierdzi, że to chwilowe problemy. Urzędy pracy wykorzystały środki na cały rok, ponieważ wzrosło bezrobocie, jest więcej chętnych, a staże i dopłaty do samozatrudnienia są po prostu droższe. Jednak, jak zapewnia minister Jolanta Fedak, na dniach ma zostać uruchomiona rezerwa:
Kiedy pieniądze trafią do urzędów, tego na razie nie wiadomo. Rzeczywistość póki co wygląda niewesoło: tylko w urzędzie pracy w Legionowie pod Warszawą wydano już 90 proc. środków na cały rok. Mi.n dlatego wstrzymano staże, a pieniądze na założenie firmy dostanie niewielka grupa, około 50-60 osób. A bez dodatkowych pieniędzy sytuacja będzie tragiczna w drugiej połowie roku, gdy do urzędów pracy zgłoszą się absolwenci szkół. Sam urząd w Warszawie potrzebuje 3 milionów złotych.
W Gliwicach do realizacji wszystkich wniosków zabrakło prawie miliona złotych. Pieniądze na otwarcie własnej działalności gospodarczej może dostać około 200 osób, tymczasem wniosków jest już ponad 250. Z tego powodu nie można już składać próśb o dofinansowanie.
Nieco lepiej jest w Katowicach. Przyjmujemy wnioski. Jeszcze około 100 osób może wnioskować o przyznanie środków na podjęcie działalności gospodarczej - powiedziała Joanna Jurkowska z Katowickiego Urzędu Pracy. W tym mieście pieniądze jeszcze są, ponieważ miasto zdobyło dodatkowe środki z rezerwy resortu pracy. Nie wszystkie urzędy miały jednak tyle szczęścia. Bezrobotnym, którzy chcą założyć własną firmę i dostać z urzędu blisko 20 tys. zł pozostaje więc czekać na realizację obietnic minister Fedak.