Tak wynika z niepublikowanych wcześniej danych Biura Informacji Kredytowej, zaprezentowanych przed dwoma tygodniami na spotkaniu z bankowcami. Na koniec lutego tego roku odsetek opóźnionych kredytów wynosił 0,49 proc. Niewiele? To prawda, że w całej masie kredytów, których liczba przekracza 1,2 mln sztuk, to śladowa ilość. Niepokoi jednak dynamika z jaką pogarsza się jakoś portfela. Cztery miesiące wcześniej odsetek kredytów nieregularnych zaciągniętych w 2008 r. był dwukrotnie mniejszy i wynosił 0,24 proc.
To jeszcze nie wszystko, bo mowa jest o całym portfelu. Spójrzmy jednak na poszczególne waluty, w jakich zadłużali się kredytobiorcy. Znowu czeka nas niespodzianka. Dotąd kredyty we frankach były znacznie regularniej spłacane niż kredyty w narodowej walucie, co było nawet wykorzystywane jako argument za kontynuowaniem akcji kredytowej w CHF. Do czasu. Jak się okazuje, franki nie przetrwały próby czasu. Od października odsetek niespłacanych na czas kredytów we frankach zwiększył się trzykrotnie z 0,15 proc. do 0,44 proc. Złotowe kredyty też wahnęły się w tym czasie, lecz nieznacznie z 0,42 proc. do 0,56 proc.