Państwowa Komisja Wyborcza zaznacza, że nie potrzebuje pomocy zewnętrznych informatyków. Jak twierdzą członkowie PKW, sami już wszystko naprawili. Trudno jednak w to uwierzyć, bo takie zapewnienia składali już kilkanaście razy i jeszcze ani razu się to nie potwierdziło. PKW nie prosi o pomoc innych państwowych informatyków, nawet w obliczu wczorajszego, udanego ataku hakerów na serwery komisji.
Nie było potrzeby, bo nasze postępowania doprowadziły do tego, że faktycznie te nawet pozyskane hasła nie powodują dostępu do niczego - mówi szef informatyków PKW, Romuald Drapiński.
O włamaniu na strony Państwowej Komisji Wyborczej poinformował wczoraj wieczorem Niebezpiecznik.pl. "Właśnie otrzymaliśmy anonimowego e-maila, w którym atakujący podpisujący się jako ‘Gandzia dla Palacza’ & ‘Pendolino Team’! przesłali nam próbkę 270 rekordów zawierających dane pracowników KBW i PKW wykradzionych najprawdopodobniej z któregoś z serwisów internetowych Krajowego Biura Wyborczego (kbw.gov.pl) albo samej Państwowej Komisji Wyborczej (pkw.gov.pl). Wśród ujawnionych danych znalazły się m.in. adresy mailowe, loginy, hasła i bliżej nieokreślone klucze" - napisał serwis.
(abs)