Lekarze potwierdzają, że wirus eboli nadal znajduje się w organizmie Szkotki. Uspokajają jednak, że nie jest zakaźny. Niemniej kobieta objęta została tymi samymi procedurami co rok temu, gdy wróciła z Sierra Leone. Zaraziła się tam chorobą niosąc pomoc lokalnym mieszkańcom.
Zaledwie 10 dni temu Szkotka odebrała w Londynie specjalne odznaczenie za swe zasługi. Od tego czasu przebywała w wielu miejscach publicznych. Nie wiem, jakie są moje prognozy długoterminowe - mówiła dziennikarzom podczas wizyty w rezydencji premiera na Downing Street.
Dziś pielęgniarka toczy ponowną walkę z tą niebezpieczną chorobą. Paradoksalnie, w tym tygodniu, po raz pierwszy od wybuchu epidemii w Afryce Zachodniej, nie zarejestrowano tam nowych przypadków eboli.
(mpw)