Na razie śledczym trudno oszacować, ile osób oszukano. Prokuratura w ogóle nie dysponuje systemem, który pozwoliłby jej znaleźć wszystkie takie doniesienia. Co więcej wielu osobom prokuratury w ogóle odmówiły ich wszczęcia, bo nie dopatrzyły się przestępstwa. W Pruszkowie gotowe są zarzuty, w kilku innych miastach są także akty oskarżenia. Jednak wszystkie sprawy utknęły w martwym punkcie, bo żadna ze służb nie potrafi znaleźć właściciela sklepu, który –notabene - wciąż działa.
Co kilkanaście dni słyszymy o kolejnym internetowym sklepie, który nie wysyła zamówionych produktów. Wśród nich są takie, które mają chwilowe kłopoty, inne założono po to, by zdobyć zaufanie klientów, a potem oszukać następnych. Nieco przerażające jest, że policja i prokuratura mogą skutecznie zadziałać dopiero wtedy, gdy ktoś oszuka setki osób, najlepiej na grube miliony. 100 złotych to przecież znikoma szkodliwość społeczna czynu.