Bezpośrednią przyczyną wybuchu protestu było zabicie wczoraj palestyńskiego oficera policji, interweniującego - jak podano - w sprawie naruszenia porządku publicznego, a faktycznie usiłującego nie dopuścić do bójki przedstawicieli dwu rodzin.
Winni zabójstwa policjanta rzekomo bez przeszkód uciekli przez Rafah do Egiptu. Zbuntowani funkcjonariusze oskarżyli służby graniczne o brak kompetencji, zapowiadając, że "wezmą sprawy we własne ręce".
Przejście graniczne w Rafah zostało zamknięte.