Nie od dziś wiadomo, że latem porodów jest więcej. Zastanawia więc fakt, dlaczego nie można było remontować szpitali po kolei albo zmienić terminu modernizacji?
Aurelia Ostrowska z warszawskiego ratusza (do miasta należy 13 placówek) twierdzi, że nie można. I ma na to bardzo wygodne tłumaczenie: Jesteśmy ograniczeni barierami pod tytułem wykorzystanie środków budżetowych w danym roku.
Ale okazuje się, że wystarczy tylko chcieć i można nie zamykać porodówki. Jeśli potrzebujemy remontu czy modernizacji, to przenosimy funkcje porodowe w inne części szpitala – wyjaśnia Wojciech Puzyna dyrektor specjalistycznego szpitala św. Zofii. Podkreśla jednak, że teraz nawet jego placówka nie jest w stanie przyjąć wszystkich pacjentek. I dlatego kobiety muszą jeździć czasami do Otwocka, Wołomina, a nawet… do Płocka.
Narodowy Fundusz Zdrowia bezradnie rozkłada ręce. Jacek Paszkowski podkreśla, że prosił dyrektorów o rozkład remontów, ale został zignorowany. NFZ mógłby zdyscyplinować przez nałożenie kar umownych, ale co to da. Na dziś dyrektorzy nie mają obowiązku koordynowania swoich działań - dodaje.
Jak widać z problem na razie nikt nie zamierza się uporać, dlatego przyszła mamo radź sobie sama.