Słowa te wywołały burzę w Waszyngtonie. Rzecznik Departamentu Stanu Philip J. Crowley oświadczył, że jest to prywatny pogląd Wisnera, nie uzgodniony z rządem USA.
Z kolei Barack Obama zadzwonił do przywódców Wielkiej Brytanii, Niemiec i Zjednoczonych Emiratów Arabskich i - jak poinformował Biały Dom - w rozmowach wyraźnie przekazał im stanowisko USA: zmiany muszą nastąpić natychmiast, a przyszły rząd powinien reagować na aspiracje narodu egipskiego, w tym rozpocząć szerokie i wiarygodne rozmowy z opozycją.
Podczas tych rozmów Obama wyraził też poważne zaniepokojenie atakami na dziennikarzy i ugrupowania broniące praw człowieka oraz wezwał do niezwłocznego uwolnienia niesprawiedliwie zatrzymanych.