Wyróżnienie dla amerykańskiego prezydenta powszechnie przyjęto na świecie - i w USA - z wielkim zaskoczeniem. Obama jest chyba tego świadomy. Sam powiedział, że nie czuje, aby zasłużył na to, by znaleźć się grupie takich postaci jak poprzedni nobliści. Tłumaczył sam siebie i komitet słowami, że pokojowa Nagroda Nobla nie zawsze przyznawana jest za konkretne osiągnięcia. Wspomniał, że nie można tolerować świata, któremu zagraża terroryzm i broń nuklearna.
Komitet noblowski sprawił dużą niespodziankę Obamie. Sam chyba nie bardzo wiedział, co powiedzieć, bo konferencja przesunięta została o 50 minut. W tym czasie telewizje pokazywały prezydenta USA pracującego nad swoim wystąpieniem. W końcu wyszedł do dziennikarzy do ogrodu różanego, założonego w 1913 roku przez żonę prezydenta Wilsona. Znajduje się on w pobliżu gabinetu owalnego przy zachodnim skrzydle Białego Domu.