Aresztowany żołnierz wyjaśniał, że feralnego dnia strzelali z moździerza na rozkaz swojego dowódcy, plutonowego Tomasza B. Nie widzieli żadnych cywilów, a trzy wioski, o których mowa w oskarżeniu, były tylko punktami orientacyjnymi. Nie były bezpośrednim celem ostrzału.
Ale zdaniem prokuratury żołnierze z premedytacją zaatakowali wioskę i cywilów. Pogląd ten podzielił sąd: w uzasadnieniu o aresztowaniu szeregowca stwierdził, że komandos mógł odmówić wykonania rozkazu.
W dokumentach znaleźliśmy jednak też wątpliwości sędziów: czy naprawdę ten mężczyzna miał zamiar strzelać, by zabić cywila. Jeśli nie udowodni tego prokuratura, obalony zostanie zarzut zbrodni wojennej.
RMF FM dotarł do żołnierza, który służył w Afganistanie w tym samym czasie, gdy doszło tam do tragicznego ostrzału wioski. Posłuchajcie co mówi.