Najgorzej jest w wojskowym szpitalu na ul. Szaserów w Warszawie. Na oddział neurologii nie przyszedł żaden z cywilnych lekarzy, ale natychmiast zastąpiono ich wojskowymi. Chorzy nie odczują więc żadnych zmian; opieka lekarska będzie taka sama.
W innych placówkach brakuje od kliku do kilkunastu medyków, ale nigdzie nie paraliżuje to pracy. I o to nam chodziło - mówi Maciej Jędrzejowski, szef OZZL na Mazowszu. Nie chcemy utrudniać funkcjonowania szpitali, ale musimy protestować, bo nielegalnie zmusza się nas do dłuższej pracy - dodaje.