Prokuratorzy przytoczyli opinię biegłych rosyjskich, którzy stwierdzili, że obrażenia ciał pilotów wskazują na fakt, że w momencie tragedii obydwaj siedzieli w swoich fotelach i trzymali stery samolotu.
Wydaje się dzisiaj jako jednoznaczne z brakiem jakichkolwiek podstaw do czynienia spekulacji jakoby to inne osoby, osoby trzecie zajmowały miejsce któregokolwiek z pilotów - mówił pułkownik Ireneusz Szeląg. Dopytywany przez Romana Osicę, czy analiza biegłych dotyczy tylko chwili uderzenia o ziemię, doprecyzował, że chodzi jedynie o moment zderzenia samolotu.
A to oznacza, że nie ma żadnych dowodów na to, że gen. Błasik nie pilotował samolotu chwilę wcześniej, a tym bardziej nie jest to dowód na to, że generała nie było w kokpicie. Zresztą jego nazwisko pada w stenogramach przekazanych nam przez Rosjan rozmów w pomieszczeniu pilotów.
Nowe ustalenia dalej nie wyjaśniają nic w kwestii ewentualnych nacisków; nie posuwają śledztwa do przodu.