Wygląda na to, że Lato zaczął kadencję na stanowisku prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej od poważnej wpadki. Ochoczo zabrał się za odbieranie Euro 2012 Ukraińcom. Może zrobił to w rewanżu za słowa szefa ukraińskiej federacji piłkarskiej, który wczoraj poparł Zbigniewa Bońka.
Sprawa nie jest poważna - usłyszał reporter RMF FM w spółce PL.2012, która w Polsce nadzoruje przygotowania do Euro. Ukraińcy zapewniają, że to tylko przejściowe kłopoty i nie chodzi o budowę stadionów a o bazę hotelową. Chodziło głównie o inwestycje hotelowe, które zostały wstrzymane - stwierdziła Katarzyna Meller.
Także polski rząd kanałami dyplomatycznymi dostał sygnały z Ukrainy, że wszystko jest pod kontrolą. Sygnały, które otrzymywaliśmy z Ukrainy, z ambasady ukraińskiej w Polsce, są uspokajające. (…) Naprawdę nie ma żadnego sygnału, żeby coś złego miało się wydarzyć na Ukrainie w tych sprawach - zaznaczył Sławomir Nowak. Szef gabinetu politycznego premiera stwierdził, że wypowiedź Grzegorza Laty jest co najmniej „egzotyczna”.
Niefortunną wypowiedź nowego prezesa PZPN skomentował nawet prezydent Lech Kaczyński:
Oliwy do ognia dolał artykuł w niemieckiej prasie. Fachowy magazyn „Kicker” w swym najnowszym wydaniu napisał, że jeżeli Ukraina nie upora się z problemami, to wówczas wdrożony zostanie plan ratunkowy, który ponoć ma już aprobatę Europejskiej Unii Piłkarskiej. Zakłada on, że Polacy zorganizują Euro 2012 razem z Niemcami. Mecze miałyby odbyć się w Polsce i na stadionach w Berlinie i Lipsku.
Jak jednak zapewnili korespondentkę RMF FM Monikę Sędzierską przedstawiciele Niemieckiego Związku Piłki Nożnej, UEFA nie zwróciła się do nich z propozycją współorganizowania mistrzostw. Posłuchaj: