Według nieoficjalnych informacji ten sam samochód rozpędził się do prawie 300 km/h conajmniej raz na kilkanaście bądź kilkadziesiąt godzin przed wypadkiem na Puławskiej. Miało do tego dojść na jednej z tras na północy Warszawy.
Ślady hamowania w miejscu wypadku i fakt, że samochód mógł wytracić prędkość nawet o ponad 100 km/h, a mimo to po uderzeniu w filar rozpadł się na części potwierdzałyby, że ferrari mogło jechać nawet 300 km/h.