Z informacji, które spływają do Waszyngtonu wynika, że armia Kadafiego wciąż atakuje powstańców. W Pentagonie nikt nie ma wątpliwości, że dyktator gra na czas i próbuje zmylić siły koalicji. W Misracie oddalonej o 200 kilometrów od Trypolisu nie strzelają czołgi ale snajperzy, którzy są na dachach budynków.
W nocy z czwartku na piątek Rada Bezpieczeństwa ONZ zaakceptowała ustanowienie nad Libią strefy zakazu lotów i podjęcie "wszelkich środków niezbędnych" do ochrony ludności cywilnej przed atakami sił zbrojnych wiernych libijskiemu przywódcy Muammarowi Kadafiemu.