Chavez twierdzi, że Wenezuela ma zasoby ropy na 200 lat. Teraz na światowych giełdach baryłka tego surowca kosztuje powyżej 66 dolarów.
Czy wobec tego warto się skusić na propozycję Chaveza? Brytyjska gazeta cytuje wypowiedzi amerykańskich ekspertów - ich zdaniem, te olbrzymie zasoby, o których wspomina Wenezuelczyk to w większości tak zwana ciężka ropa, która zanim zmieni się w olej napędowy i benzynę, musi zostać poddana kosztownym procesom przeróbki.
Świat niewiele by na tym zyskał. Ale Wenezuela, mając długoletnią umowę na dostawy, zaczęłaby opływać w bogactwo.