Brakuje też wygrodzenia promenady wokół płyty, którą szalikowcy mogliby przedostać się na inne sektory. Tak samo ogrodzić trzeba wejścia na stadion i same sektory, by szalikowców w zwartej grupie wprowadzić na obiekt i z niego wyprowadzić.
Okazuje się, że mamy supernowoczesny Stadion Narodowy, spełniający najwyższe standardy UEFA, tyle że… zupełnie nieprzystający do realiów naszego piłkarskiego podwórka.
Kłopoty ze Stadionem Narodowym trwają nie od dzisiaj. Najpierw przesuwano termin oddania obiektu do użytku. Na finiszu, tuż przed wielką imprezą otwarcia, pojawiły się problemy z płytą główną, która w trakcie budowy została przeprojektowana i na kilka dni przed inauguracyjnym koncertem wciąż nie była gotowa. Negatywną opinię w sprawie organizacji imprezy wydała wtedy straż pożarna, przez co swojej zgody nie wydał stołeczny ratusz. Ostatecznie imprezę zorganizowano w planowanym terminie, ale zgoda na nią pojawiła się dopiero na kilkadziesiąt godzin przed "godziną zero".
Problemy ze Stadionem Narodowym mocno zirytowały szefa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Grzegorz Lato obawiał się o losy towarzyskiego meczu Polska - Portugalia, zaplanowanego na 29 lutego. Ogłosił nawet, że jeśli Stadion Narodowy nie będzie gotowy na czas, spotkanie zostanie rozegrane we Wrocławiu. Mam nadzieję, że jednak zagramy w Warszawie, bo musimy przetestować Stadion Narodowy. (...) Jeśli spotkanie z Portugalią nie dojdzie na nim do skutku, to będzie znów skandal - mówił Lato. Już raz przenosiliśmy w ostatniej chwili mecz z Niemcami z Warszawy do Gdańska. Teraz w umowie są kary, jeśli spotkanie nie odbędzie się na Narodowym - podkreślał.